czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 1

VICTORIA'S POV

Kolejny poranek w nowym domu nie koniecznie przypadł mi do gustu. Patrząc leniwie w sufit uświadomiłam sobie, że to ostatni dzień wakacji. Pomyślałam, że nie mogę go zmarnować. Przyszło mi do głosy wyjście na zakupy a później na plażę. Sięgnęłam po telefon by zadzwonić po, którąś z moich koleżanek, ale uświadomiłam sobie, że przecież one zostały w Nowym Yorku podczas gdy ja przeprowadziłam się tutaj do Los Angeles. Rozczarowana wstałam z ciepłego łóżeczka i udałam się do szafy, z której wyciąnęłam moje ulubione jeansowe szorty i luźny top no i strój kąpielowy. Wzięłam ubrania i udałam się do mojej prywatnej łazienki. Widok jaki ujrzałam w lustrze ani troche mnie nie zadowlił. Ujrzałam rozczochraną brunetkę z zaspanymi oczami. Szybko rozebrałam się do naga wyrzucając moją fioletową piżamkę do kosza na brudy. Weszłam pod prysznic, ciepła woda zaczęła pieścić moje ciało. Kolejnym  krokiem jaki wykonałam było namydlenie ciała truskawkowym żelem pod prysznic. Po solidnym namydleniu spłukałam ciało letnią wodą. Wyszłam z pod prysznica i natychmiast się wytrarłam. Ubrałam wcześniej naszykowany strój i wzięłam się za rozczesywanie swych potarganych włosów. Poszło nawet szybko. Z szafki umieszczonej w pobliżu lusterka wyciągnęłam tusz do rzęs, puder, eyeliner i błyszczyk. Wzięłam się za robienie makijażu wodoodpornymi kosmetykami ze względu na to iż wybieram się na plaże. Po skończonej czynności wyszłam z łazienki podchodząc do drugiej umiejscowionej w moim pokoju szafy gdzie znajdowały się same buty. Wybrałam miętowe sandałki po czym włożyłam je na nogi. Schodząc na dół poczułam zapach nalesników . To zmotywowało mnie do szybszego zejścia na dół. Faktycznie na stole w sporej jadalni stał talerz z ułożonymi w piramidę naleśnikami a obok karteczka a na niej napis: Wiedziałam, że ostatnim razem Ci posmakowały. Smacznego. Mama.
Uśmiechnęłam się widząc ustawione dodatki. Nie czekając długo wziełam się za jedzenie. Zjadałam ze trzy i już więcej nie mogę. Uznając to za koniec pobiegłam do pokoju po torebkę, pieniądze i klucze od auta jak i również od domu.
Zabrawszy te rzeczy udałam się do wyjścia. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i wyszłam. Zakluczowałam drzwi i ruszyłam w kierunku swojej najnowszej fury. Zasiadając na miejscu kierowcy odpaliłam silnik i powoli zaczęłam wyjeżdżać z posiadłości. Na moje nieszczęśćie całe miasto jest zakorkowane. Trudno. Po godzinnym czekaniu w korkach udało mi się zajechać do pobliskiego centrun handlowego. Zaparkowałam auto niedaleko wejścia i ruszyłam w stronę wejścia. Od razu udałam się do sklepu z ubraniami eleganckimi. W prawdzie miałam gotowy strój na rozpoczęcie roku, ale nie zaszkodziłoby gdybym znalazła coś nowego, może nawet fajniejszego. Przechodząc przez próg ujrzałam wprost przepięknął białą sukienkę z czarnymi dodatkami. Nie czekając długo podeszłam do wieszaka, odszukałam swój rozmiar i udałam się do przymierzalni. Leżała idealnie, nie zastanawiając się długo poszłam do kasy zapłacić. Po wyjściu ze sklepu pomyślałam, że żadne z moich butów nie będą pasować do tej sukni. Rozgłądając się ujrzałam sklep z butami, do którego natychmiast postanowiłam pójść. Niedługo musiałam szukać wymarzonych butów, gdyż właśnie takie znajdowały się praktycznie przy wejściu. W duchu modliłam się by mieli mój rozmiar. Podchodząc bliżej zauważyłam ostatnie pudełko z odpowiednim dla mnie rozmiarem, chwyciłam je i poszłam przymierzyć wysokie, czarne szpilki ze złotymi dodatkami. Wyglądałam w nich zjawiskowo do tego swietnie wyszczuplały nogi a co ważniejsze strasznie wydłużały. Wiedziałam, że musze je mieć. Spakowałam je ponownie do pudełka i zaczełam nadal rozglądać się po sklepie w poszukiwaniu kolejnego skarbu. Możne powiedzieć, że mi się udało. Zapatrzona na buty wpadłam na wysokiego bruneta o czekoladowych oczach. Zrobił na mnie wspaniałe wrażenie, że z tego wszystkiego zapomniałam jak się nazywam.
- Cześć jestem Justin- usłyszałam i się ocknęłam.
-Hej, mam na imię Victoria. Wybacz, że na Ciebie wpadłam, ale w pobliżu butów nie mogę się na niczym skupić- odparłam nerwowo.
-To zrozumiałe, w końcu jesteś dziewczyną.
Nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam głowę w dół lekko się wstydząc.
- Świetnie wyglądasz w tych butach- spojrzał na pudełko i się uśmiechnął.
- Dzięki- odparłam niepewnie.
- Jesteś tu nowa? Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałem.
- Um.. tak. Przeprowadziłam się tu prawie miesiąc temu i już jutro zaczynam szkołę. ... Eh... nie będę Cię zanudzać.
- Nie nudzisz mnie- uśmiechnął się zalotnie.
Nie wiedząc co dalej począć zaczęłam dalej rozglądać się w poszukiwaniu kolejnej pary obuwia, gdy doszłam do wnieosku, że nic już tu nie znajdę podeszłam do kasy i czekając w kolejce poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Hej śliczna.
- Hej... - odparłam- myslałam, że już poszedłeś.
- Niestety, ja też lubie sobie pogrymasić wybierając buty.
Uśmiechnęłam się i podałam sprzedawczyni pudełko.
Po chwili ciszy usłyszałam ile mam zapłacić i podałam kasjerce odpowiednią kwotę. Biorąc torbę z zakupem opuściłam sklep w poszukiwaniu kolejnego elementu garderoby. Moją uwagę przykuła nie wielka czarna torebka ze złotymi dodatkami. Pomyślałam, że cudownie będzie się komponowała z moimi niedawno zakupionymi butami. Podeszłam do towaru i ujrzałam jej cenę: 379zł. Uznałam, że to nie dużo zważając na miesięczne dochody rodziców. Wzięłam ją i ruszyłam w kierunku kasy. [...] Po zapłaceniu zmęczona udałam się do mojego samochodu zaparkowanego niedaleko. Położyłam torby z zakupami na tylne siedzenie a sama zajęłam miejsce kierowcy. Odpaliłam silnik i usłyszałam ciche: pip. Oznaczało to, że mam prawie pusty bak. Musiałam temu zarazdzić i pojechałam na pobliską stację. Zatankowałam pojazd i ruszyłam w drogę do domu. Zostawiając samochód na środku podjazdu wbiegłam do domu i zostawiłam zakupy w swoim pokoju. Sięgnęłam po koc, napój i paczkę chipsów. Do torebki wrzuciłam balsam do opalania i okulary przeciwsłoneczne. Byłam gotowa do wyjścia. Zamknęłam drzwi i wsiadłam do pojazdu. Ponownie odpalając silnik myślałam, którą drogą pojechać. Po ułożeniu mapy w głowie postanowiłam jechać najdłuższą trasą jaka była mi znana. Jechałam z 45 minut. Po dotarcie na plaże zaparkowałam auto w cieniu i ruszyłam w poszukiwaniu miejsca na zatłoczonej plaży. Wypatrując miejsca znalazłam trochę wolnej przestrzeni. Postanowiłam się tam udać. Rozłożyłam koc, rozebrałam się ze spodenek i koszulki pozostając jedynie w kostiumie kąpielowym. Spoglądając w niebo wiedziałam, w którą stronę mam sie ułożyc na wprost do słońca. Wykremowałam się i położyłam. Leżałam i słuchałam szumu wody i odgłosów wydawanych przez plażowiczów.
Poczułam, że ktoś lub coś zasłania mi padające na moje ciało promienie słoneczne. Otworzyłam oczy i rzekłam:
- Czy możesz się przesunąć?
W chwili skończenia tego zdania ujrzałam znajomą mi postać, to był ten chłopak poznany w sklepie, Justin czy jak mu tam.
- Oczywiście, że mogę- uśmiech gościł na jego twarzy.
- To czemu tego nie zrobisz? - spytałam poirytowana.
- Ponieważ... Sam nie wiem, pływałem a gdy wyszedłem zobaczyłem Ciebie. Postanowiłem tu podejść, zwłaszcza po tym jak myślałem, że już nigdy Cię nie spotkam - zaczął tłumaczyć.
- W takim razie może usiądziesz? - zaproponowałam wpatrzona w jego mocno umięśnioną klatkę piersiową.
-Czemu nie? - rzucił i rzucił swój chudy tylek na koc.
W tym momencie poczułam jego bliskość a do tego w brzuchu czułam jak gdyby motyle. Czyżbym się zakochała?



Notka od autora: Myślę, że Wam się spodobał pierwszy rozdział. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach napiszcie w komentarzu swój username z tt lub podajcie link do fb.
Proszę Was o komentarze to naprawdę dodaje weny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz